Kosmiczny Spektakl

Nadgryziony księżyc przygląda mi się przez okno. Rzucam w jego stronę ciche „Witaj stary przyjacielu, co u ciebie?”. Nie odpowiada. Chłodnym wzrokiem obserwuje jak stukam w klawiaturę. Dziś będzie o bólu i o śmierci.

Ból.

Ból jest moim nauczycielem. Szanuję go za wszystkie wykłady. To mój sensei, mój guru. Ból popycha mnie do pisania. Przypomina mi o tym żeby szanować swój czas, żeby być samolubnym swoich minut. Kiedy wszystkie organy działają jak należy nie zwracamy na nie uwagi. Kiedy coś zaczyna boleć, wtedy modlimy się żeby ból ustał. Ból uczy pokory, wdzięczności, mądrości. Jest wyznacznikiem postępu. Kiedy rozrywam włókna podczas treningu, ból zakwasów szepcze przez neurony że trening był dobry. Kiedy po założeniu aparatu na zęby, moje policzki jęczały z bólu, nie brałem tabletek. Ból przypominał mi o mojej wygranej walce ze strachem.

Ludzie w dzisiejszych czasach mają małą odporność na ból. Ja też się do takich osób zaliczam. Nie wychowała mnie dżungla ani Spartańscy wojownicy. Dziękuje chemii i biologii za środki znieczulające. Jednakże ból w odpowiednich dawkach ożywia, otwiera oczy, pobudza do działania. Ból pokazuje to co wymaga naprawy. Nie mówię wyłącznie o bólu fizycznym. Istnieje też ból psychiczny. Ten rodzaj bólu dotyka wszystkich. Jest częścią ludzkiej przygody. Depresja, niepokój, bezsens istnienia, każdy człowiek przechodzi przynajmniej jeden z nich. Ból psychiczny (tak samo jak ból fizyczny) wytyka pewne wady, kłuje mózg (i serce) chcąc dać do zrozumienia że trzeba coś naprawić.

Śmierć.

Często myślę o śmierci. Żegnamy się kiedy rano otwieram oczy, witamy za każdym razem kiedy kładę się spać. Im więcej o niej myślę tym bardziej się uspokajam. Nie ma nic tak wyzwalającego jak uświadomienie sobie, że gdzieś tam w przyszłości istnieje kolejny etap życia (po śmierci). Zwierze które noszę na tym szkielecie zawsze będzie chciało jeszcze jednej sekundy, jeszcze jednej minuty. Chciwa małpo, odpuść.

Gram rolę w kosmicznym spektaklu. Scenariusz napisany przez dramaturga odgrywam najlepiej jak potrafię. Wrzucam do bębna jedzenie dobrej jakości, nawadniam się, biegam, ćwiczę, chodzę na saunę, medytuję, korzystam z dobrodziejstw słońca, stąpam boso po ziemi. Te czynności polepszają jakość mojego oddychania, moich dni. Żadna z tych czynności nie zagwarantuje mi długowieczności.  Kupiłem bilet, płynę tym statkiem. Jeżeli nadejdzie czas dobicia do portu, zrobię to. Nie da się zawrócić tego rejsu. Są dni kiedy czuję zimny oddech śmierci na karku. Przechodziłem przez to wiele razy. Nie boje się. Wyczekuje dnia gdy się spotkamy. Uścisnę ci dłoń, uśmiechnę się i wrócę tam skąd przyszedłem.

Ape

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s