Bosacze

Zapach wilgoci unosi się w powietrzu. Iskry słońca tańczą zgrabnie na mokrej pajęczynie. Niewidzialne krople rosy dryfują w powietrzu i pękają jak mydlane bańki. Bosa stopa dotyka mokrego mchu. Uczucie spokoju napełnia ciało. Przyjemne ciepło wędruje wzdłuż piszczeli, napełnia kolana i rozgrzewa biodra. Płyn rdzeniowy sączy się do mózgu razem z drobinkami szczęścia. Coś kliknęło, coś wskoczyło na swoje miejsce. Zielony kręgarz nastawia moje samopoczucie.

Jestem sceptyczny jeśli chodzi o New-Age’owe metody leczenia. Gówno-teorio-mierz mam zawsze w pogotowiu, bo czasem gdy ktoś przypierdoli New Age’owym bełkotem, to czujnik wypierdala poza skalę a to oznacza że czas spierdalać. Nie wiem czy wierzę w przytulanie się do drzew, picie soku z brzozy czy gapienie się w słońce aby nakarmić się jego energią. Wiem jedno. Gdy ściągam buty a moje stopy dotykają trawy, momentalnie poprawia się mój nastrój.

Jedni mówią że tak właśnie działa matka natura, leczy nas, opiekuje się nami, daje nam wszystko czego nam trzeba a nawet więcej. Inni mówią że stopa która dotknie trawy, wchodzi w kontakt z polem magnetycznym ziemi i że chodząc na bosaka uziemiamy nagromadzony przez nas ładunek elektryczny. Kto ma rację? Tego nie wiem. Wiem jednak że dzieje się, coś pozytywnego.

Po dzisiejszym treningu stwierdziłem że znowu (ostatnio biegałem boso po trawie) dotknę gołymi stopami ziemi. Buty wystrzeliły z moich kostek jak bolid formuły jeden. Po chwili skarpetki były już tylko mglistym wspomnieniem. Synchronizacja z polem magnetycznym planety za 3,2,1. Tzzzzzzz.

Ludzie chodzą w obuwiu przez większość życia. Buty, klapki, gumiaki, japonki, ograniczenia. Więźniowie gumowo skórzanych cel. Chodzenie na bosaka po mieszkaniu się nie liczy. Beton, stal, drewno – izolują.

Kiedy wymyślono buty? Przyznam się że nie wiem. Gugluje; „It is thought that shoes may have been used […] approximately 40,000 to 26,000 years ago”. Wow. Nie chodzi mi o to że ludzie nie powinni chodzić w butach. To by była głupota. Chodzi mi o to, że izolujemy się od natury. Straciliśmy połączenie z tym kim jesteśmy tam głęboko w środku, na poziomie genetycznym, molekularnym. Drży skala gównoteoriomierza. Wracam na ziemię. Buty, auta, mieszkania, bloki, korporacje. Izolacja.

Depcząc wilgotny i chłodny mech, czuje jak życie wibruje mi pod stopami. Jak olbrzym który spaceruje i depcze niezliczone ekosystemy. Stopami manewruje tak, aby omijać widoczne robaki. Nie zabijam insektów. No chyba że mają żądła albo szczęki.

Oddycham głęboko. Bosaczę (wymyśliłem to słowo) po trawie w parku. Ludzie patrzą na mnie jak na więźnia zakładu psychiatrycznego który spierdolił z izolatki. W chuju to mam. Wyskakiwać z butów polaczki! Trawa porośnięta kępkami lepkiego mchu, tętniąca życiem jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy ciut odwagi. Wystarczy wyjść z domu. Zrób to Januszku, zrób to Karynko. Zdejmij te buty i postaw pierwszy krok.

-Ape

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s