Burza i Króliki

Na kolację dorsz, smażony skórą do dołu podany z puree i sałatką z kaparów. Na podwieczorek pioruny.

Burza szaleje na zewnątrz. Hotel ma otwierane okna. Ryzykuje. Otwieram. Gniew natury zapraszam do pokoju. W powietrzu czuć wilgotny beton i cząsteczki ozonu.
Laptop ma podświetlaną klawiaturę. Mogę pisać w całkowitej ciemności. Klimat. Nocne dźwięki lotniska są moją dzisiejszą ścieżką dźwiękową.

Poluję nie tylko na burzę. Poluje też na złote króliki.

Pisarstwo jest jak polowanie na króliki, jak przeszukiwanie fałd mózgu w celu odnalezienia polnych dziur. Można czasami przekopać dziesięć dziur i nie znaleźć żadnego królika. Nawet jeżeli uda mi się jakiegoś musnąć palcami, to siedzi on tak głęboko że potrzebuje sporo czasu abo dorwać go za uszy i wytargać z dziury podświadomości na światło dzienne. Gdy już chwyciłem królika za uszy, on wyrywa się i próbuje spierdolić. Wierci się, szarpie, próbuje wyrwać z uścisku zdań i akapitów. Jeżeli oderwę się od tekstu nawet na chwilę, zostanę z kępką sierści w dłoni.

– Ape

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s