Smażona Cebula

 

Wypowiadam wojnę jebanym starym babom, blogerkom które piszą o ciulstwach.
“Jak przyrządzić lasagne?”
“Jak przebrać gówniaka żeby nie upierdolić palców kałem?”
“Jak wyglądać seksownie mając 80 lat i spróchniałe cyce?”

Jadąc dziś w windzie podsłuchałem rozmowę pewnej Pani która przechwala się swoim koleżankom że jest blogerką. Codziennie wrzuca jeden post. Wojna rozpoczęta. Nie ma zmiłuj się. Jeżeli Ty piszesz jednego posta dziennie, to ja przytłoczę cię jakością moich zdań. Giń kurwa. Giń jak ćma która wpada w blask lampy na owady, jak skrzydlaty kamikaze lecący na spotkanie z paszczą słońca.

Czy tak wygląda moja konkurencja? Stare baby które piją wino i piszą o swoich wełnianych majtkach? Przecież mam w chuj więcej do przekazania. Moje myśli kłują czytelników jak drzazgi. Masochistyczna przyjemność.
Mój mentalny spust jest lepki. Wale w klawiaturę tak długo aż nie zadowolę swojego “JA”. Pisarz. Człowiek który chce być więcej niż tylko workiem mięsa, plątaniną mięśni, ścięgien i kości.

Każdy post jest leczniczy. Maść na ból dupy.
Jestem polakiem i lubię smażoną cebulę. Przyznaję się. Wiem że w głębi serca ty też pragniesz smażonej cebuli, może nawet kiełbasy z patelni i kilku kromek domowego chleba. Nie potępiam. Zjedz i kontempluj.

Dochodzę do tego że nie ma jednego głównego celu w życiu. Nie ma jednej drogi która jest właściwa. Nie ma praktycznie żadnej drogi, ponieważ idziesz ślepo przez swoje życie. Nikt nie dał ci mapy, jednak ty chcesz odnaleźć skarb. Skarbu nie ma, stwórz go sam i zakop.

Idę po swoje. Idę na palcach. Tekstem. Błądzę w gąszczu pomysłów, tak długo aż znajdę ślad. Mając chociaż jeden malutki ślad, będę bliżej końca rozwiązania zagadki. Możliwe że zagadka nie jest celem. Droga pełna przygód. Brak komfortu pokazuje prawdę.
Celem tego tekstu nie jest konkretny temat, nie ma tutaj żadnej myśli przewodniej. Esencja. Jeżeli potrafisz dostrzec to co leży między wierszami, jesteś na dobrej drodze aby poznać samego siebie.

Dni przemijają szybko, czas zapierdala, ciało się sypie, umysł przygasa, mięso gnije. Dusza nietknięta. Wola jak kamień. Litery, muzyka, używki. Trzeźwość, oczy, substancja. Ego, oświecenie, władza, siła. Przemijanie, rozród, cykl.

Napisano tony nudnych książek, książek którym brakuje smaku. Chcę żeby moje teksty były słone, słodkie, kruche a jednocześnie nieśmiertelne. Poezja, życie, uwolnienie. Kolejny wers. Kolejny krok. Wędrowiec.

Pisanie które nie sprawia przyjemności, boli. Piszę mimo to, ponieważ w głębi serducha wiem że może kiedyś, za parę lat, kilka pereł zostanie wystawionych na ladę. Wieprze nie pojmą. Oświeceni się spuszczą. Nie chce być ani jednym, ani drugim. Chcę być tym czym byłem od zawsze. Układem pierwiastków, przypadkiem. Słowa które stawiam muszą mieć moc.

Szaman. Wywar. Wybuch krwi. Pęknięte ego. Prześwit światła przez ciemność.
Siedzę murem. Nie ruszam dupska z krzesła. Nie chce mi się pisać. Naprawdę jest kurwa ciężko. Piszę. Wola i dyscyplina. Kilka kolejnych zdań. Stare blogerki. Napęczniałe żyły. Każdy może pisać. Każdy może też piec ciasta. Zakalec to też ciasto. Publiczność wpierdoli ze smakiem zakalec który blogerki pieką w swoich marnych piecykach. Bez lukru. Po prostu zakalec. Palce obliżą i wrócą po więcej. Ja mogę co najwyżej usmażyć ci kiełbasę, dodam dużo cebuli, obiecuję.

-Ape

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s