Złote Usta

Mózg został obrany ze skórki, jak szara mandarynka. 75 kg mięsa i kości leży na podłodze, stuka w klawiaturę. Człowiek który chciał zostać pisarzem. Myśl wypluta na ekran jak poranna flegma. Dyscyplina twarda jak diament. Powierzchnia która błyszczy wśród ciemności umysłu. Ciężko ją zadrapać. Wyrób ją. Warto. Poczuj jak kruszy głazy lenistwa. Stagnacja oblepia mnie jak smoła. Złote usta oblepione miodem. Ból pracy odczuwam jak masochista. Nie chcę pisać, nie chce tworzyć. Ja? Nie, moja małpa.

Kryzys artystyczny mija tak szybko jak się pojawił. Poszukiwacz przygód w podróży zwanej życiem. Odgłosy rajskich ptaków wychodzących na żer. Ludzkie skupiska lenistwa tonącego w hedonizmie. Nie osiągną nic. Szkoda. Każdy manekin kryje w sobie dar. Tyle nie stworzonych dzieł, obrazów, piosenek, rzeźb. Czasu jest aż nadto, marnotrawisz go.

Próbowałem wszystkiego. Artystyczne spełnienie znajduję wśród liter, bitów, kolorów i czcionek. Powstają obrazy słowne. Kanwasem biała kartka. Przestrzeń w której jestem Królem. Zamek którym rządzę tylko JA. Drewniane wrota umysłu które ciężko uchylić na trzeźwo. Da się. Trzeba chwycić za liny i połamać parę żeber. Brama waży tonę. Nieludzki wysiłek zmaga się z pierwszym klawiszem. Tomik poezji? Słowny zapis gałek mojego świata.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s