Fale Złota

Dzień życia składa się z ułamków szczęścia. Momenty. Każdy moment płynie w osobnej łodzi. Jeden kawałek płynie do tyłu w przeszłość, drugi, w przyszłość. Człowiek traci balans i spada z łódki w z zimną pułapkę swoich myśl. Labirynt umysłu żyje własnym życiem. Mózg świeci szarym światłem, wyłapując tylko momenty, jak dziurawe sieci starego rybaka. Zegar przygniata człowieka nieugiętymi wskazówkami.

Ciało które podwędza dym czasu, usycha coraz szybciej. Nie ugnę się. Strzelam harpunem w środek tarczy. Trafiam. Srebrzysta lanca wbija się w moment. Zegar zwalnia swój pęd. Czas wychodzi na papierosa. Pradawny mechanizm, zatrzymany z piskiem przez medytację. Słońce zalewa piach niepewności falami złota.

Myśli puszczam w niepamięć, jak wydechy zużytego powietrza. Tylko to się liczy. Nicość koi niepokój swoim głuchym śpiewem. Kołysanka ludzi szukających własnej drogi. Drogi której nie poplamił żaden dogmat. Wiara której nie napisał żaden Bóg. Serce nosi białą kroplę miłości. Kropli twardej jak diament. Prawą rękę połóż na sercu i poczuj jak tętni w tobie światło prawdziwych gwiazd.

Twarze martwych królów zdobią łatwopalne prostokąty. Fałszywi bogowie stworzeni przez małpy bez włosów. Puste awatary których nie wypełni żadna ilość kolorowych papierków. Małpa przechodzi przez ogień strachu stając się wojownikiem. Ogień trawi papierowy grzech, diament błyszczy bez skazy.

– Ape Wto 18 Paź 22;20

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s