Rdza

Jesień. Ulubiona pora roku. Gołębię tłoczą się na dachu w jedną szarą masę która wyglądem przypomina upierzony korek na autostradzie. Czują pierwsze oznaki zimna. Rtęć w termometrze będzie pulsowała coraz wolniej aż dojdzie do zera, jak tętno umierającego człowieka. Jesień to zjawiskowa metafora przemijania. Gdybym miał porównać jesień z jakimś przedmiotem który przemija, porównał bym ją do rdzawiącej śruby. 06:28, 18C. Niebo bezchmurne. Kanwas z delikatnego niebieskiego przechodzi w róż i purpurę która rozlewa się na horyzoncie jak roztopiona plastelina. Ta eksplozja kolorów może być wyjaśniona tylko na dwa sposoby: a) Śląskie powietrze i jego pierwiastki przepuszczają światło jak toksyczny pryzmat b) Stwórca tej symulacji też ma Instargam’a i bawi się filtrami. Nie wiem która opcja jest prawdziwa, ale jestem pewien że żadna inna pora roku nie dostarcza takiej palety kolorów. Gdybym był Bob’em Ross’em namalował bym wam obraz drewnianej chatki, nad brzegiem lasu, skąpanej w ogniu barw spadających liści. Niestety jestem tylko marnym pisarzykiem więc musicie mi uwierzyć na słowo, no, lub wybrać się do parku. Zdecydowanie nie wierzcie mi na słowo.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s